samodzielność, inicjatywa, płynność

Marzysz o zespole, który „bierze odpowiedzialność”?

Widzimy to oczami wyobraźni: samodzielność, inicjatywa, płynność.

A potem przychodzi rzeczywistość

i ten moment, gdy pracownik podejmuje decyzję. Dobrą, ale…….. inną, niż my byśmy podjęli.

I wtedy włącza się wewnętrzny głos, trochę jak u rodzica, który widzi, że dziecko krzywo założyło czapkę i odruchowo ja poprawia.

Albo: „Coś Ty ubrał! Tak chcesz iść do babci? Leć się szybko przebrać w coś bardziej eleganckiego!”

Gratulacje.

Właśnie własnoręcznie zabiłeś odpowiedzialność, na której tak Ci zależy.

Dlaczego tak kurczowo trzymamy te lejce?

Prawda jest taka – odpuszczanie nie jest łatwe, bo wymaga przełamania tego, co nam siedzi w głowie często od lat.

  • Strach przed „pożarem”: W naszej branży pomyłka to nie jest rozlane mleko, to konkretne kwoty i paragrafy. Czasem nie da się tego nawet naprawić. :(
    Boimy się, że jak nie zweryfikujemy, nie sprawdzimy, to pracownicy popełnią trudny do odkręcenia, kosztowny albo wstydliwy błąd. Tylko że ten wieczny lęk paraliżuje firmę skuteczniej, niż jakakolwiek kontrola z zewnątrz.
  • Chęć bycia „Niezastąpioną”: Miło jest czuć, że bez nas wszystko by stanęło, prawda? To łechce ego. „Tylko ja wiem, jak ugryźć tego trudnego klienta”. Ale bycie niezastąpioną to w rzeczywistości złota klatka, którą sama sobie budujesz.
    Czasem wynika to z czegoś innego – nie chcemy przekazywać pracownikom zbyt dużo wiedzy, bo nas zostawią i założą swoje biuro, albo pójdą szybko do konkurencji.
  • Nieufność do własnych zasad: Jeśli boisz się, że bez Twojego nadzoru wszystko się posypie, to znaczy, że nie ufasz nie ludziom, ale swoim procedurom. Jeśli proces jest dobry, powinien działać nawet wtedy, gdy Ty pijesz kawę w innym pokoju lub jesteś na wakacjach.

Pracownik bierze odpowiedzialność wtedy, kiedy faktycznie może o czymś zdecydować. Musisz mu na to pozwolić i pogodzić się z tym, że jego metoda będzie inna niż Twoja.

 

Jak zacząć oddawać stery bez zawału serca?

  • Zasada 80%: Jeśli ktoś potrafi wykonać zadanie w 80% tak dobrze jak Ty – pozwól mu na to. Pozostałe 20% to koszt Twojej wolności.
  • Pytaj zamiast odpowiadać: Gdy pracownik przychodzi z pytaniem „co robić?”, odbij piłeczkę: „A jakie Ty widzi rozwiązanie?”.
  • Akceptuj inne drogi: Cel jest jeden, ale ścieżek do niego mnóstwo. Jeśli wynik się zgadza, pozwól im iść własnym tempem i stylem.

Jak uczyć ludzi odpowiedzialności?

PO KOLEI!

Na początku daj podejmować mało ważne decyzje i popełniać mniejsze błędy i obserwuj, czy ktoś się na nich uczy.  Jeżeli nie - to nie dawaj możliwości popełniania większych.

Bo jeżeli świadomość popełnionego błędu nie powoduje refleksji u pracownika, to mi się włącza czerwona lampka: czy to na pewno jest odpowiednia osoba do mojej firmy? Czy skoro nie wyciąga wniosków z drobnych pomyłek, to będę w stanie zaryzykować ważniejsze zadnia?

Osobiście - nie sądzę…

Podobne artykuły